
Komisja Europejska przedstawiła propozycję zmian w systemie handlu emisjami ETS. Choć część przemysłu przyjęła je z umiarkowanym optymizmem, kontrowersje budzi brak zmian dotyczących systemu ETS2, który ma objąć gospodarstwa domowe.
Propozycja rewizji unijnego systemu handlu emisjami ETS spotkała się z ostrożnie pozytywnym przyjęciem ze strony części przedstawicieli przemysłu. Jednocześnie projekt nie rozwiewa obaw związanych z planowanym uruchomieniem systemu ETS2, który od 2028 roku ma objąć emisje związane z transportem drogowym oraz ogrzewaniem budynków.
Według zapowiedzi Komisji Europejskiej nowe rozwiązania oznaczają również rozszerzenie opłat za emisję dwutlenku węgla na użytkowników prywatnych odrzutowców. Zgodnie z deklaracjami komisarza UE ds. klimatu Wopkego Hoekstry, obowiązek ten miałby wejść w życie od 2028 roku.
Z perspektywy Polski istotnym elementem jest fakt, że w obecnej propozycji nie uwzględniono zmian dotyczących ETS2. Oznacza to, że planowany system nadal ma zostać uruchomiony zgodnie z dotychczasowym harmonogramem, co może przełożyć się na wzrost kosztów ponoszonych przez gospodarstwa domowe, m.in. w związku z ogrzewaniem czy transportem.
Według nieoficjalnych informacji polska strona zamierza kontynuować rozmowy z Komisją Europejską. Celem jest wypracowanie rozwiązań, które umożliwiłyby opóźnienie wejścia w życie ETS2 lub pozostawienie państwom członkowskim większej swobody w decyzji o jego wdrożeniu.
