
Jednym z najważniejszych problemów wpływających na jakość życia w Polsce jest funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia. Mimo rosnących nakładów finansowych pacjenci nadal zmagają się z wielomiesięcznymi, a niekiedy nawet kilkuletnimi kolejkami do specjalistów i badań diagnostycznych. Coraz częściej pojawia się pytanie: dlaczego wydajemy coraz więcej pieniędzy, a poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego społeczeństwa nie ulega wyraźnej poprawie?
Obecny model funkcjonowania systemu premiuje przede wszystkim tych lekarzy, którzy potrafią sprawnie poruszać się w jego skomplikowanych procedurach. Zaradni lekarze znajdują rozwiązania dobre dla siebie, natomiast wiele innych osób jest wykluczonych, bo nie potrafi poruszać się w tych zachwaszczonych gąszczach zarzadzania służbą zdrowia tak, że wiele osób często pozostają bez realnego dostępu do świadczeń. System powinien gwarantować równy dostęp do leczenia wszystkim obywatelom, a nie tylko tym, którzy potrafią odnaleźć drogę do saloników medycznych.
Proponowane obecnie przez Ministerstwo Zdrowia zmiany sprawiają wrażenie działań kosmetycznych. Pudrują opryszczkę jak diagnoza wskazuje, że to jest zaawansowany nowotwór. Nie rozwiązują problemów strukturalnych, lecz jedynie maskują ich objawy. Można odnieść wrażenie, że zamiast leczenia przyczyn choroby systemu, próbujemy jedynie ukryć jej skutki. Tymczasem potrzebna jest odważna i kompleksowa reforma oparta na nowoczesnym zarządzaniu, przejrzystości oraz odpowiedzialności za efekty.
Zmieniające się uwarunkowania demograficzne, starzenie się społeczeństwa, rozwój nowych technologii medycznych oraz doświadczenia wyniesione z pandemii pokazują, że system ochrony zdrowia musi podlegać ciągłej i głębokiej transformacji. Reforma nie może być jednorazowym wydarzeniem pudrowania, lecz procesem opartym na analizie danych, skuteczności rozwiązań oraz rzeczywistych potrzebach pacjentów.
Budowa nowoczesnego systemu wymaga zachowania równowagi pomiędzy trzema najważniejszymi uczestnikami: pacjentem, świadczeniodawcą oraz płatnikiem publicznym. Każdy z tych podmiotów ma inne oczekiwania, ale wspólnym celem powinno być zapewnienie szybkiego, skutecznego i sprawiedliwego dostępu do leczenia.
Niepokojące są również wyniki badań opinii społecznej. Według sondaży większość Polaków negatywnie ocenia funkcjonowanie krajowego systemu ochrony zdrowia. Podobne wnioski płyną z międzynarodowego badania Global Public Confidence Study 2023, w którym 41% Polaków uznało, że system się pogarsza, a 38% określiło go jako znajdujący się w kryzysie. Łącznie aż 79% respondentów wyraziło negatywną ocenę funkcjonowania ochrony zdrowia.
Co ciekawe, wiele obiektywnych wskaźników wskazuje na stopniową poprawę niektórych parametrów funkcjonowania systemu. Powstaje więc pytanie: dlaczego społeczeństwo tego nie odczuwa? Odpowiedź wydaje się prosta – pacjent ocenia system nie na podstawie statystyk, lecz własnych doświadczeń. Jeżeli na rezonans magnetyczny, operację czy wizytę u specjalisty trzeba czekać dwa lub trzy lata, trudno mówić o poczuciu bezpieczeństwa zdrowotnego.
Dla porównania, mieszkańcy Korei Południowej, Japonii czy Hiszpanii zdecydowanie lepiej oceniają funkcjonowanie swoich systemów ochrony zdrowia. Polska natomiast znajduje się wśród państw, których obywatele są najbardziej niezadowoleni z jakości opieki medycznej.
Dlatego chcemy zaprosić wszystkich zainteresowanych – pacjentów, lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych, menedżerów ochrony zdrowia, ekonomistów, samorządowców oraz przedstawicieli administracji publicznej – do merytorycznej debaty nad przyszłością polskiego systemu ochrony zdrowia.
Chcemy wspólnie odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań:
- Jak ograniczyć marnotrawienie publicznych środków?
- Jak skrócić kolejki do lekarzy i badań diagnostycznych?
- Jak lepiej wykorzystać potencjał kadry medycznej?
- Jak uprościć zarządzanie systemem i ograniczyć biurokrację?
- Jak sprawić, aby finansowanie było powiązane z jakością i skutecznością leczenia?
- Jak zagwarantować pacjentowi rzeczywiście równy dostęp do świadczeń zdrowotnych?
Polska przeznacza każdego roku setki miliardów złotych środków publicznych na ochronę zdrowia. W 2027 roku ma być ponad 237 mld zł. Społeczeństwo ma prawo oczekiwać, że pieniądze te będą wydawane racjonalnie, transparentnie i w sposób przynoszący wymierne efekty. Dobrze zarządzany system nie powinien być oceniany przez wysokość wydatków, lecz przez dostępność świadczeń, jakość leczenia, bezpieczeństwo pacjentów i zaufanie obywateli.
Naszym celem nie jest krytyka dla samej krytyki. Celem jest rozpoczęcie otwartej, merytorycznej dyskusji nad stworzeniem nowoczesnego systemu ochrony zdrowia, który będzie służył przede wszystkim pacjentowi, efektywnie wykorzystywał środki publiczne oraz zapewniał godne warunki pracy personelowi medycznemu.
Tylko wspólnie możemy wypracować rozwiązania, które pozwolą przejść od ciągłego zarządzania kryzysem do skutecznego zarządzania zdrowiem publicznym.
Zachęcamy do aktywnego udziału w tej debacie. Swoje opinie, doświadczenia oraz propozycje zmian można zamieszczać w komentarzach pod artykułem lub przesyłać na adres e-mail: sekretariat@wig.waw.pl. Ze względu na wagę poruszanych zagadnień oraz fakt, że wiele osób może obawiać się publicznego zabrania głosu, wszystkim autorom, którzy wyrażą taką wolę, zapewniamy pełną anonimowość. Wierzymy, że szczere doświadczenia pacjentów, lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, menedżerów ochrony zdrowia oraz innych uczestników systemu mogą stać się cennym wkładem w dyskusję nad jego przyszłością.
Nie szukamy anonimowych narzekań, lecz konkretnych doświadczeń, problemów i propozycji rozwiązań. Chcemy stworzyć przestrzeń do rzeczowej dyskusji, której efektem będą rekomendacje dotyczące zmian w polskim systemie ochrony zdrowia.

Uzasadniona inicjatywa! Tylko pytanie czy ci którzy zarządzają i pracują w Służbie Zdrowia będą zainteresowani jej reformą czy sabotażem w imię świętości słusznych i jedynych racji! ?
Potrzebna jest narodowa rozmowa na temat systemu ochrony zdrowia. Nie ma
być to spór polityczny tylko dialog.
Potrzebna jest decentralizacja systemu i powrót do pierwotnych założeń przy
tworzeniu kas chorych na poziomie województw samorządowych
Systemem powinni zarządzać menadżerowie bezpartyjni a nie politycy z
nadania tej czy innej partii. Polityka powinna się trzymać z dala od
działającego systemu.
Maksymalne wykorzystanie potencjału szpitali i jej kadry poprzez rozbudowę
specjalistycznych przychodni przy szpitalnych – zmiana w systemie i
rezygnacja z np. wizyt kontrolnych i koniecznością położenia się do łóżka
szpitalnego na dwa czy trzy dni kiedy np. badanie tomograficzne można
zrobić w systemie ambulatoryjnie. Wizyta specjalistyczna ambulatoryjna to
kilkaset złotych. a nie położenie się kilka czy kilkanaście tysięcy na
dzień czy kilka dni.
Potrzebna jest zmiana wycen procedur medycznych – ich urealnienie tak jak
i stworzenie nowych
jednym z najpoważniejszych problemów systemu ochrony zdrowia jest niewystarczające ograniczanie konfliktów interesów wynikających z jednoczesnej pracy części lekarzy w sektorze publicznym i prywatnym. To prowadzi to do nadużyć lub pogorszenia dostępu do świadczeń publicznych, podważa zaufanie pacjentów do całego systemu. Dlatego niezbędne są jasne zasady, skuteczny nadzór i odpowiedzialność za naruszenia.
Trudno nie oczekiwać ogólnonarodowej debaty i zmian systemowych poza
sporem politycznym . Od kilkunastu lat nie robi się nic poza dokładaniem
pieniędzy. Jestem przekonany „że ten potwór” czyli obecny system nawet
gdyby podniesiono podatki i dokładano 100 mld złotych co roku ( wiem, że
to jest po prostu niemożliwe) to on przerobiłby te pieniądze ale nie
byłoby żadnych zmian. Kiedyś lekarze i pielęgniarki nie mieli dobrze w
naszym kraju ale od 20 lat stali się systematycznymi beneficjentami
dobroci sytemu ochrony zdrowia w Polsce. Punktem odniesienia systemu
wynagrodzeń powinien być poziom wynagrodzeń w Polsce. Nie jest zdrowym
społecznie że większość Polaków rocznie zarabia poniżej 100tys. a
lekarze chcą zarabiać powyżej miliona, dwóch czy trzech.
Myślę, że w opinii większości pacjentów i potencjalnych pacjentów w
naszym kraju główną bolączką jest przede wszystkim długi czas
oczekiwania na wizytę w ramach NFZ. Zadziwiająco za 300-500 czy nawet
1000zł można odbyć wizytę prywatnie w potrzebnej specjalizacji
medycznej. Wielu pacjentów dostrzega że w ciągu ostatnich lat dostępność
do lekarzy i związana z tym jakość usług ulega pogorszeniu.
Zadziwiająco większość pacjentów od dawna przełyka fakt że żeby leczyć
zęby trzeba to robić prywatnie poza systemem NFZ. Pogarszająca się
jakość usług staje się normą w przypadku osób starszych wysłuchiwaniem
stwierdzeń – przy pana czy pani peselu trudno się spodziewać lepszego
stanu zdrowia. Teraz młodsi mają poważniejsze dolegliwości.
Przebudowa systemu musi również obejmować poważną troskę o zapewnienie
kadr ale nie kosztem poziomu wiedzy lekarzy. Nie da się uczyć medycyny
wieczorową porą.