
W najbliższej dekadzie Polska będzie mierzyć się z coraz większym niedoborem pracowników. Ekonomiści wskazują na migrację, aktywizację starszych osób i powroty emigrantów jako sposoby ograniczania skutków zmian demograficznych, ale żaden z nich nie rozwiąże problemu w pełni.
Według prognoz Eurostatu liczba mieszkańców Polski może zmniejszyć się do 2035 roku o około 1,9 mln osób. Liczba ludności w wieku produkcyjnym spadnie wprawdzie mniej, bo o około 750 tys., jednak problemem będzie przede wszystkim zmiana struktury wiekowej pracowników. Szczególnie mocno, o około 1,7 mln osób, zmniejszy się grupa w wieku 25–40 lat. Jej miejsce częściowo zajmą starsze roczniki, charakteryzujące się mniejszą mobilnością zawodową.
Jednym ze sposobów łagodzenia niedoboru pracowników pozostaje migracja. Liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych w ZUS wzrosła z niespełna 100 tys. na początku poprzedniej dekady do około 1,34 mln w czerwcu 2026 roku. Według szacunków GUS pod koniec 2025 roku w Polsce przebywało około 2,3 mln cudzoziemców, z czego blisko 85 proc. było w wieku 15–59 lat. Ekonomiści podkreślają jednak, że utrzymanie dotychczasowego tempa napływu migrantów nie jest pewne.
Drugim źródłem dodatkowych pracowników są osoby starsze. W grupie 55–64 lata współczynnik aktywności zawodowej wzrósł od 2010 roku z 33 do 62,5 proc. Liczba aktywnych zawodowo w tym wieku zwiększyła się o ponad milion, a w grupie 65–89 lat niemal się potroiła. Jednocześnie przestrzeń do dalszego wzrostu jest coraz mniejsza, szczególnie wśród osób w wieku 60–64 lata. Polska nadal wyraźnie odstaje pod tym względem od średniej unijnej.
Ekonomiści Credit Agricole oceniają, że również powroty Polaków z emigracji nie będą wystarczającym rozwiązaniem. W rezultacie zmniejszająca się liczba młodszych pracowników będzie coraz mocniej wpływać na rynek pracy i produktywność gospodarki. Utrzymanie szybkiego wzrostu PKB będzie więc wymagało przede wszystkim zwiększania wydajności pracy i inwestycji w kompetencje, ponieważ sam wzrost liczby osób aktywnych zawodowo nie będzie już istotnym źródłem wzrostu gospodarczego.
