W sezonie grzewczym może zabraknąć węgla. Jak rozwiązać problem?

Węgiel
Węgiel
Fot. Unsplash

Od dziesięcioleci zasadą jest, że w okresie wiosennym elektrociepłownie zaczynają gromadzić węgiel na sezon grzewczy. W tym roku nie mogę jednak go kupić, ponieważ ustalone widełki cenowe zakupu nie mieszczą się w kosztach nabycia.

Nie ma też zgody urzędu regulującego rynek energii na akceptację nowych cen. Zatem na wolnym rynku koszty są kosmiczne, a składy elektrociepłowni pozostają puste.

Na rynku węgla opałowego sytuacja pozostaje bardzo napięta. Szczególnie ciężko jest w tzw. sektorze komunalno-bytowym. Autoryzowane składy mają problem z dostępem do surowca polskiego, ponieważ kopalnie nie są przygotowane na podaż takiego rodzaju produktów. Słaba wydajność, brak usprzętowienia i logistyki powodują, że ludzie narzekają, że węgiel jest trudno dostępny. Procesy inwestycyjne związane ze zwiększeniem wydajności są bardzo złożone i wymagają czasu. Import węgla przechodzący przez polskie porty z innych krajów jest bardzo drogi ze względu na koszty zakupu, logistykę portową, a także konieczność jego sortowania

, workowania i dostawy do klientów końcowych. Import rosyjskiego węgla został natomiast wstrzymany. Z tego powodu węgla brakuje, a ceny na składach osiągają finalnie ok. 3 tys. zł. Zważywszy na zaistniałe okoliczności nie trudno przewidzieć, że w sezonie grzewczym węgla po prostu może zabraknąć lub jego cena będzie zawrotna.

Po wejściu w życie specustawy o embargu na rosyjski węgiel opinia publiczna została poinformowana o zamrożeniu aktywów kilku podmiotów z kapitałem rosyjskim, w tym producentów i importerów węgla. Powstaje pytanie, czy został zamrożony majątek w postaci zapasów węgla? Jeżeli tak, to ile go może być i gdzie znajdują się magazyny. Zasadnym byłoby rozważyć możliwość skierowania tego węgla na potrzeby ludności i to w cenach, jakie są polskich kopalniach, np. po 900 – 1 200 zl/t (o takich cenach informuj PGG czy organizacje związkowe). Mieszkańcy odległych od polskiego górnictwa województw, np. podlaskiego lub warmińsko-mazurskiego mogą na tym bardzo zyskać i to podwójnie: dostać węgiel i to w dobrej cenie, jednocześnie nie ponosząc wysokich kosztów transportu.

Z tego, co wiadomo, to węgiel podmiotów objętych sankcjami znajduje się w magazynach zlokalizowanych na Podlasiu oraz Warmii i Mazurach. Dystrybucją węgla mogliby się zająć lokalni polscy przedsiębiorcy, a w procesie sprzedaży można byłoby zastosować cenę urzędową. Pozwoliłoby to Polskiej Grupie Górniczej zyskać czas na zwiększenie wydobycia lub pozyskanie alternatywnych źródeł dostaw spoza Federacji Rosyjskiej, a z pewnością byłoby to przeszkodą w spekulacji cenami węgla na rynku.

Autor: Andrzej Grajczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.