Odmrażanie gospodarki staje się faktem. Przedsiębiorcy dalecy od hurra-optymizmu

Mężczyzna w biurze
Mężczyzna w biurze
Fot. Unsplash

Będzie czwarta fala? Czy klienci wrócą? Czy odmrożenie gospodarki jest na stałe czy tylko na chwilę? Pytań jest mnóstwo, a odpowiedzi… mniej. Przedsiębiorcy od 14 miesięcy żyją w permanentnym stanie niepewności, który nie sprzyja temu, by prowadzić spokojną działalność gospodarczą.

Jak mówią przedstawiciele Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska w ostatnim czasie kancelaria zasypywana jest pytaniami związanymi z optymalizacją działania czy kwestiami dotyczącymi rentowności działania w reżimie sanitarnym. – Entuzjazm z otwarcia gospodarki to jedno, a chłodny rachunek ekonomiczny to drugie. Nie ukrywamy, że wielu przedsiębiorców cieszy się mniej gdy policzy, jakie ryzyka mogą nieść ze sobą najbliższe miesiące – mówi Filip Kiżuk.

Od tego zależy sukces odmrażania gospodarki

O jakich ryzykach mowa? Pandemia koronawirusa nie ustąpiła i tak naprawdę trudno jest stwierdzić czy nadejdzie czwarta fala lub czy niebawem nie przyjdzie nam się mierzyć z kolejnym wariantem koronawirusa. Niepewne jest także czy nasze społeczeństwo nabędzie odporność populacyjną czy nie. Biorąc pod uwagę wszystkie ryzyka wielu przedsiębiorców wstrzymuje się z inwestycjami czy z decyzjami o odmrażaniu działalności.

– Nie wszystkie hotele otworzyły się w maju, nie wszystkie restauracje podjęły decyzje o powrocie do działania. Jest duża niepewność czy warto już teraz wracać i rekrutować pracowników. Jeżeli restauracja może działać tylko w 50% obłożeniu to w wielu przypadkach nawet jeżeli będzie otwarta i będzie mieć wielu klientów to i tak nie jest w stanie wygenerować zysków, a koszty są większe. Choćby kwestia zatrudniania pracowników. Podobnie jest w usługach, turystyce, handlu czy hotelarstwie. Tylko pełne odmrożenie i np. uwolnienie ruchu transgranicznego może zagwarantować zyski. Bez tego jest to tylko delikatne poprawienie sytuacji branż, które objęte były lockdownem przez wiele miesięcy – mówi Katarzyna Michalska z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska.

– Przedsiębiorcy patrzą na przyszłość na pewno spokojniej niż kilka tygodni temu, ale nie ma tutaj nadal „hurra-optymizmu”. Wiele zależy od czynników na które przedsiębiorcy nie mają zupełnie wpływu. To kwestia np. pogody, decyzji o uwolnieniu ruchu transgranicznego czy kwestii powrotu konsumentów – dodaje Filip Kiżuk.

Duże wzrosty cen za usługi objęte lockdownem w ostatnich miesiącach

Jak powinno wyglądać więc mądre odmrażanie gospodarki? Eksperci nie mają wątpliwości, że przedsiębiorcy wiele tygodni przygotowywali się na otwarcie swoich działalności. Ci, którzy przetrwali na pewno będą stawiać na wysoką jakość obsługi oraz będą zachęcać konsumentów do korzystania ze swoich usług. Nie ma jednak wątpliwości, że przed nami wysoki wzrost cen w sektorach, które były zamknięte w ostatnich miesiącach.

– To już widać w pasie nadmorskim. Pobyty w hotelach są droższe niż przed pandemią. Wzrosły również ceny w restauracjach i kawiarniach. Zaskoczyła mnie w miniony weekend cena lodów nad morzem, gdzie jedna gałka kosztuje 6 złotych, a w ubiegłym roku było to maksymalnie 4,50. Na pewno droższe będą również wydarzenia muzyczne, koncerty, spektakle. Tego po prostu nie da się uniknąć po tak długim i bolesnym lockdownie – mówi Katarzyna Michalska. – Tu pojawia się pytanie: czy klienci dopiszą? Czy będziemy chcieli płacić więcej za korzystanie z restauracji i dóbr kultury? Z jednej strony jestem pewna, że wiele osób tylko czekało na możliwość wyjazdu nad morze czy do innego miasta, by zatrzymać się w hotelu czy wypić kawę w restauracyjnym ogródku. Z drugiej mam też wrażenie, że trochę się od pewnych wydatków odzwyczailiśmy. Przedsiębiorcy muszą więc bardzo zwinnie balansować na granicy pomiędzy opłacalnością swojego biznesu i tolerancji klientów – dodaje Katarzyna Michalska.

Źródło: Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska

BBA Transport System

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.