
Oglądając filmy gangsterskie łatwo orientujemy się, na czym polega haracz. To opłata za wyimaginowaną „ochronę” (głównie przed pobierającymi ów haracz). To podstawa „mafijnej” ekonomii, czysty nieopodatkowany dochód, a narzędzia nacisku i gwarancje stałości to: demolka, mordobicie i wreszcie likwidacja interesu bądź właściciela. Tyle mafia, znana z filmów, ewentualnie z rodzimych procesów branżowych (paliwowa, węglowa, VAT-owska itp.).
Jest też rozbuchana, ale legalna placówka, w formie działania nieodległa od mafii, która okrzepła w okresie pandemii i wzmocniła się okropnościami wojny w Ukrainie. Po okresie prosperity „covidowy lockdown” zachwiał stabilnością gospodarki i okazał się dramatyczny dla wielu przedsiębiorców, którzy musieli ograniczyć biznes lub go zamknąć. Istotny był też w tym przypadku „timing”: jedni mieli rezerwy, inni chcieli „zastawić się” tarczą. Liczba zadłużonych rosła w postępie geometrycznym.
I tu w ramach akcji pomocowej wkroczył Krajowy Rejestr Długów z Wrocławia, do którego docierało (i dociera) coraz więcej jednostronnych wpisów o zadłużonych. Żerując z jednej strony na sytuacji prawdopodobnych, ale jeszcze nie uprawomocnionych poszkodowanych, z drugiej strony – na z różnych powodów podmiotach zadłużonych – zaczyna obwieszczać światu o rosnącej liście tych ostatnich. Dla KRD to czas na to, by zbierać „haracz” od rannych, poszkodowanych i naiwnych.
Czytaj całość na https://newswek.pl/2022/07/12/z-cyklu-obuchem-w-leb-plac-haracz-bo-mozemy-cie-ukarac/
