
Jeżeli rząd zrealizuje plan oskładkowania umów zleceń, dorabiający na kilku kontraktach dopłacą nawet 4 mld zł za lepszą ochronę w ZUS.
Jak donosi „Rzeczpospolita”, minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg rozesłała właśnie do konsultacji społecznych Krajowy Plan Działań na rzecz Zatrudnienia na 2022 r. Jeżeli wejdzie w życie w kształcie zaproponowanym przez resort, oznacza to prawdziwą rewolucję dla około miliona zleceniobiorców. W tej grupie około 650 tys. osób dorabia na takim kontrakcie do etatu czy emerytury. Dla pozostałych 350 tys. osób zlecenia są głównym źródłem utrzymania — czytamy w „Rz”.
Reforma ministerstwa zakłada uporządkowanie systemu ubezpieczeń społecznych, uszczelnienie zasad podlegania ubezpieczeniom, zwiększenie ochrony ubezpieczeniowej, podwyższenie przyszłych świadczeń długoterminowych, brak dysproporcji pomiędzy umowami o pracę a umowami zlecenia na gruncie systemu ubezpieczeń społecznych — pisze „Rz”.
Oznacza to także oskładkowanie zleceń. Zniknąć ma bowiem zasada, że osoba zarabiająca na kilku umowach nie musi płacić pełnych składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, jeśli jest już w pełni ubezpieczona od kwoty co najmniej minimalnego wynagrodzenia.
Zmiany mogłyby wejść w życie już w przyszłym roku, nie później jednak niż na początku 2024 r.

Składka zdrowotna jest absurdem i sprawy zdrowia powinny być opłacane bezpośrednio z budżetu. Najprostszym rozwiązaniem byłaby likwidacja składki i zamiast tego wprowadzenie podatku liniowego 25%. Zadnych ulg, a powyżej kwoty wolnej od podatku podatek liniowy