Recepta na stres

Stres

Stres

Jeżeli myślisz, że największym zagrożeniem twojej działalności biznesowej są: ostra konkurencja na rynku, szybko zmieniające się przepisy, rosnące sceny surowców – to nie masz racji. Największym wrogiem dla siebie i swojej firmy możesz być ty sam (sama), a dokładniej – twój stres.

Stres może być korzystny – i to stwierdzenie wcale nie stoi w sprzeczności z wcześniejszą opinią, że może on stanowić ogromne zagrożenie. Wszystko zależy od tego, jak długo trwa i jak go znosimy.

Atak lub ucieczka

Przykłady takich reakcji podają podczas wszystkich szkoleń dotyczących radzenia sobie ze stresem ze stresem oraz wykładów psychologów na ten temat. Jest to atawistyczna reakcja, której nauczył się nasz mózg tysiące lat temu, wtedy, gdy to zagrożenie było realne i gdy stawką w takiej sytuacji było życie. Ulubionym bohaterem w tym przykładzie jest niedźwiedź, z którym nasz protoplasta się spotyka. Walka z groźnym, olbrzymim ssakiem nie miała większego sensu, pozostawała ucieczka. Zmobilizowany tym zagrożeniem organizm miał więc możliwość spożytkowania zgromadzonej w chwili zagrożenia energii.

A mobilizacja polega na tym, że – na rozkaz mózgu – glukoza oraz hormony, produkowane w większej niż normalnie ilości (m.in. kortyzol czy adrenalina) wspierają organy, których działanie jest potrzebne w groźnej sytuacji: serce, by dostarczało więcej krwi; nogi, by miały więcej siły do ucieczki. Zasilanie tych części ciała odbywa się kosztem innych, np. ograniczany jest proces trawienia (dlatego takiej sytuacji nie chce się nam jeść), czy też – przebiegający nieustanne w naszym organizmie proces podziału komórek, czyli naprawiania i regeneracji. Ten proces przebiega tak samo i teraz, gdy przyczyna stresu są na przykład złe wyniki firmy.

Atawistyczna reakcja najstarszej ewolucyjnie części naszego mózgu (która nosi nazwę „gadzi mózg”), sprawia, że w sytuacji, np. gdy przedsiębiorca nagle dowiaduje się, że na rynku pojawił się nowy konkurent oferujący niższe ceny, czyli stanowiący zagrożenie dla bytu jego firmy; lub gdy z Urzędu Skarbowego dostał pismo informujące, że ma jakiś domiar – jest analogiczna, jak naszego pra-pra-pra…dziadka na widok niedźwiedzia. Tyle, że my nie rozładowujemy tego napięcia poprzez ucieczkę.

W rezultacie mięśnie pozostają napięte, serce kołacze jak oszalałe, zaburzona jest produkcja różnego rodzaju hormonów i tak dalej. Jeżeli taka sytuacja zdarza się rzadko, organizm jakoś sobie z tym radzi, zwłaszcza jeżeli mamy dobry zwyczaj ruszania się, uprawiania sportu. Ale jeżeli stresujące sytuacje powtarzają się często, a my nie umiemy rozładować stresu, w dłuższej perspektywie prognozy nie są dobre. Grozi nam wysokie ciśnienie i nadmierny cholesterol, a w dalszej konsekwencji zawał serca lub udar mózgu. Albo schorzenia jelit, do nowotworów, np. żołądka lub jelita grubego, włącznie, albo kłopoty z kręgosłupem, czemu sprzyjają napięte mięśnie, niekorzystnie wpływające na jego stabilność , plus jeszcze siedzący tryb życia bardzo dla naszego kręgosłupa niezdrowy. Przyspieszeniu ulega także proces starzenia organizmu.

Osobista fabryka biochemiczna

W organizmie „wysiada” najszybciej ten organ, który jest najsłabszy. A praprzyczyną jest długo trwający stres, czyli – długotrwałe zakłócenia równowagi fabryki biochemicznej, jaką jest nasz organizm. Kto ma fabrykę, ten wie, że utrzymanie parametrów takich jak temperatura, ciśnienie, odpowiednie proporcje substancji wyjściowych jest niezbędne, aby produkt miał odpowiednią jakość. Tymczasem z „osobistą fabryką”, jaką jest nasz organizm, obchodzimy się dużo gorzej: zmieniamy parametry fizyko-chemiczne (stres powoduje np. zmianę pH w naszym układzie trawiennym, co zakłóca proces trawienia; mogą też giną nasze dobre bakterie funkcjonujące w jelitach), hamujemy dostawę ważnych składników procesu produkcyjnego, ponieważ przyswajanie niektórych witamin i minerałów może być ograniczone, a nawet zablokowane.

A dla firmy jej prezes, który zaczyna więcej czasu poświęcać na badania lekarskie niż na pracę, który trafia do szpitala z zawałem czy udarem, albo musi poddać się operacji kręgosłupa kończącej się długa rehabilitacją – nie jest pomocny . Więcej – z czasem może stać się dla niej ogromnym obciążeniem, jeśli w porę nie wycofa się z aktywności zawodowej.

Jak sobie radzić?

Czy taka droga jest nieunikniona? Nie. Wszystko zależy pod tego, jak podchodzimy do sytuacji stresogennej, czy np. potrafimy zachować dystans i spokój. Ale także – czy potrafimy rozładowa napięcie, już po stresie.

Metod jest wiele. Przykładowo wspomniana wcześniej wszelkiego rodzaju aktywność fizyczna. Ważne jest też, aby np. po stresującym dniu zdobyć się na taką aktywnoś jeszcze wieczorem, przed snem. W przeciwnym razie sen nie przyniesie wypoczynku, bo albo nie będziemy mogli zasnąć, lub – organizm będący pod wpływem stresu nie rozluźni się czasie snu i wstaniemy jeszcze bardziej zmęczeni.

Metod radzenia sobie ze stresem jest znacznie więcej: może to być medytacja, słuchanie muzyki, czytanie książek – co kto lubi. Jednak do rozładowania nagromadzonej w ciele energii potrzebny jest wysiłek fizyczny. Inna sprawa, że możemy nie dopuścić do tego, aby nasze napięcie w stresującej sytuacji sięgnęło zenitu. Do tego przyczynia się m.in. regularne uprawianie medytacji, czy metoda 4,7,8.

Metoda polega na specyficznym oddechu: wdychamy powietrze licząc do czterech, potem zatrzymujemy oddech licząc do siedmiu i następnie wydychamy powietrze przez uchylone usta licząc do ośmiu. Takie oddychanie, powtórzone kilka razy, warto zastosować w trakcie lub tuż po stresującej sytuacji. A najlepiej pamiętać o takim oddychania rano i wieczorem, po cztery powtórzenia.

O tej metodzie mówiła dr Elżbieta Dudzińska podczas I Kongresu „Bądź integralny w zdrowiu”, który odbył się w Warszawie w dniu 2 lutego. Zarówno ona, jak i znany psycholog Wojciech Eichelberger, zwracali wagę na wpływ emocji, w tym zwłaszcza stresu, na nasze zdrowie. Tezy z wystąpień wykorzystałam właśnie w tym artykule.

Właściwa dieta pomoże

Warto jeszcze wspomnieć, że właściwa dieta też może nam pomóc w radzeniu sobie ze stresem. Stres powoduje utratę magnezu. Wystarczy 15 minut gwałtownego stresu, by stracić jedną drugą dobowej dawki magnezu . Magnez wypłukują też z organizmu: kawa, mocna herbata, słodkie napoje, alkohol. Warto więc pamiętać o jego uzupełnieniu. Wskazane jest jedzenie: pestek dyni i słonecznika, migdałów, kaszy gryczanej i innych kasz zwłaszcza gruboziarnistych, otrębów i zarodków pszennych, gorzkiej czekolady, płatków owsianych, orzechów laskowych, pistacjowych i włoskich, owoców morza, bananów. Wiele z tych produktów zawiera też witaminy z grupy B, potrzebnych do wsparcia naszego systemu nerwowego, eksploatowanego nadmiernie w czasie stresujących sytuacji. Warzywa, zwłaszcza zielone, zapewnią nam dostawę kwasu foliowego, a inne warzywa oraz owoce – zaopatrzenie w pozostałe witaminy (potrzebna zwłaszcza witamina C) oraz minerały i błonnik, niezbędne przy zakłóceniach w pracy jelit. Jeszcze nienasycone kwasy tłuszczowe, zwłaszcza omega 3, czyli jedzmy ryby.

Dla mózgu i układu nerwowego nie są natomiast wskazane duże ilości mięsa, zwłaszcza tłustego, tłuszcze zwierzęce, nadmiar cukru.

Ada Kostrz-Kostecka
www.zdrowezycie.edu.pl

foto: FreeImages

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *